Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Różności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Różności. Pokaż wszystkie posty

DWA LATA BLOGA

DWA LATA BLOGA
To już dwa lata!
 Dokładnie dwa lata temu wstawiłam posta "Jak nie umiesz, to przestań.", który obecnie ma 110 wyświetleń i siedem komentarzy. Co w randze moich najpopularniejszych postów jest słabe. Szczerze nigdy nie myślałam, żebym tak długo z czymś wytrwała. Zawsze miałam słomiany zapał, ale myślę, że blog oduczył mnie tego (mimo, że wciąż obiecuję posty, a później cisza przez miesiąc...). 
Gdy przed chwilą przeczytałam tego posta stwierdziłam, że zrobiłam niewyobrażalnie duży postęp w pisaniu - jeżeli chodzi o styl, ortografię i interpunkcję. Mało tego, nadal to zauważam. 
Nie zmieniała się tylko treść, ale i wygląd. Pamiętam jak po pół roku nieobecności na zajęciach pisarskich pokazałam swojego bloga Pani, która zajmuje się tam korektą tekstu, stwierdziła, że mój blog wygląda bardzo profesjonalnie. Zaczęłam dodawać banery do każdego posta jak i lepszej jakości zdjęcia mojego autorstwa. Wiąże większe plany z moim blogiem, chcę, żeby stał się on jeszcze bardziej profesjonalny. Marzy mi się, żeby wybić się z nim w blogosferze. Chociaż to trochę odległe plany.
 Wielokrotnie myślałam nad YouTube' m, ale gdy próbowałam zmontować jeden z filmików stwierdziłam, że nie jest to dla mnie. Co prawda potrafię siedzieć przed komputerem kilka godzin, ale montowanie było katorgą. Może gdybym trochę poćwiczyła i zagłębiła się w ten temat było by to przyjemniejsze zajęcie. Jednak znacznie swobodniej czuję się podczas pisania niż mówienia do kamery.


 Kilka razy zdawałam sobie sprawę, że nigdy nie zdradziłam na blogu ile mam lat. Przynajmniej nie w prost. W jednym poście musnęłam temat pewnych egzaminów, które zdaję w tym roku, ale nie napisałam jakich. Postawiłam je koło matury więc podejrzewałam, że ktoś się zorientuje. 
Zawsze bałam się ujawnić mój wiek na blogu, bałam się jakiegoś oburzenia ze strony czytelników, że mając tyle i tyle lat poruszam takie i takie tematy. Widziałam takie komentarze na wielu blogach. Widziałam też inny przypadek. Na zajęciach pisarskich dziewczyna młodsza ode mnie o dwa lata zawyżyła swój wiek o cztery na blogu w poście powitalnym. 


 Pierwszego posta opublikowałam mając 13 lat. Obecnie mam 15, w lipcu skończę 16. Niby są to tylko liczby, ale zawsze strasznie głupio się czułam, gdy inne blogerki poruszały różne tematy, poruszane również przeze mnie, a one miały więcej komentarzy, więcej wyświetleń. Ale też byłam nie raz wrzucana do jednego wora przez "te starsze" blogerki, które marudziły, że nie mamy odpowiedniego wykształcenia, żeby się wypowiadać. 
Zawsze chciałam czuć się wyjątkowa. Gdy widziałam dziewczyny dzielące się swoimi przemyśleniami w sieci i mające podobne zainteresowania do moich czułam się jak szara masa zlewająca się z nimi. 
Często w swoich postach piszę, że nie wiem, w która stronę pójść ze swoim blogiem. Nadal nie wiem. Muszę się odnaleźć w tym co mi najbardziej odpowiada. 
Rok 2017 będzie rokiem eksperymentalnym z blogiem. Być może, jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli pod koniec lutego zorganizuję rozdanie na blogu. Myślę, że jest to dobry pomysł, żeby wypromować mojego bloga na nowy rok. Nie chcę pisać za dużo o tym co planuje, bo później nie dotrzymuję słowa, a gdy milczę zazwyczaj moje plany się powodzą.


 Czeka mnie dużo pracy. Bardzo chcę utrzymać regularność wpisów, ponieważ dodaje mi to rygoru i porządności. 

Do zobaczenia!

Czysty umysł

Czysty umysł

 Jakieś dwa tygodnie temu obejrzałam filmik mojej ulubionej, ostatnio, vlogerki. Filmik nie był jakiś specyficzny. Wręcz przynudzający. Dziewczyna wyszła na spacer. W zeszłą sobotę zainspirowana jej filmikiem poszłam się przejeść. Pisałam wtedy poprzedniego posta, uznałam, że dobrze będzie jeżeli rozprostuję kości i dotlenie się, może wpadnie mi nowy pomysł do głowy i dokończę posta.
 Ubrałam się ciepło, założyłam słuchawki, włączyłam muzykę i wyszłam. Udałam się w moje ulubione miejsce na spacery - pole.

Jedyne co widać to drzewa i słupy wysokiego napięcia.

 Nie zaszłam za daleko. Po prostu dreptałam w jednym miejscu, oddychając świeżym, rześkim powietrzem.

Później bawiłam się w śniegu.
  Zabiegani nie mamy nawet czasu, żeby wyjść na taki spacer. Nie zajmuje on długo, bo od 15 minut wzwyż. Daje nam to niezwykle dużo. Raz w tygodniu wyjść na świeże powietrze. Nie myśląc wtedy o pracy, szkole, rodzinie, pomyśl wtedy o sobie, o tym jak dobrze się czujesz, mimo, że jest kilka stopni na minusie i śnieg. Wyszedłeś, zrobiłeś coś dla siebie, dla swojego ciała, ducha i umysłu.

Instagram: @filozofiara
Do zobaczenia!

Jak wygląda mój sylwester?

Jak wygląda mój sylwester?

 Do czwartej klasy podstawówki moje sylwestry były bardzo typowe - z rodziną puszczaliśmy fajerwerki w pobliżu domu, były sztuczne ognie, a o północy picolo. Kilka razy zdarzyło się, że pojechaliśmy na miasto i tam oglądaliśmy pokazy pirotechniczne. Jednak już piątej klasie mojego taty nie było, ponieważ pracował, a siostra umawiała się z przyjaciółmi. Więc zostawałam sama z mamą. Muszę stwierdzić, że takie zakończenie roku jest sto razy lepsze niż gapienie się przez piętnaście minut w niebo, a później wracanie w korkach do domu. 
 Już od kilki dobrych lat razem z moją mamą siedzimy w domu z filmem (najczęściej jest to Dzwoneczek, którego obydwie uwielbiamy), pepsi i czipsami. 
 Rok temu mój sylwester był inny, bowiem pojechałam do Gdyni na imprezę. Był to dla mnie duży szok, ponieważ pierwszy raz byłam na imprezie i pierwszy raz spędzałam ostatni dzień w roku z kimś innym niż z rodziną. ŁOŁ. Przyznaję sama przed sobą - zaszalałam. Co prawda ciągle siedziałam na schodach i pisałam z kolegą lub siedziałam przy stole i jadłam (prawdziwy introwertyk na imprezie). 
 Co roku mówię sobie "nie będę obchodzić sylwestra, pójdę spać o normalnej godzinie". Ale to nigdy nie wychodzi, bo o północy muszę uspokajać kota, który panicznie boi się fajerwerków. Ma swoją kryjówkę za muszlą klozetową, ale tam przed dźwiękiem się nie ukryje.
 W sylwestra zawsze odczytuję swój list od siebie z przeszłości, piszę kolejny i wymyślam postanowienia (napiszę wam o tym wszystkim w następnych postach). Często kilka dni przed 31 grudnia robię solidne porządki wszystkiego: szafy, szafki, półki, biurka, swojego wnętrza (chodzi tu o układ pokarmowy), myję okna, odkurzam solidnie pod łóżkiem, robię przegląd mazaków i kredek, ale najważniejsze to porządkuję w swojej głowie. W 2017 będę robić porządek również z blogiem co zobaczycie już 3 stycznia.
 Może i większość osób spędza w ten sposób ten dzień, może dla kogoś taki sposób jest dziwny i uważa to za marnowanie czasu. Nie traktuję ostatniego dnia w roku jakoś specjalnie, jak święta, ale jak zwykły dzień, gdzie po północy zmienia się cyferka w dacie. Myślę, że tak należy traktować sylwestra. Ludzie za bardzo afiszują ten dzień, trzeba do niego podchodzić z dystansem. 

Intagram: @filozofiara
Do zobaczenia!

Jak nauczyć się organizacji?

Jak nauczyć się organizacji?
 Nie jestem w stanie zliczyć ile razy zadawałam sobie to pytanie. Zawsze chciałam mieć jakiś mały kalendarzyk i zapisywać tam najważniejsze informacje. Jednak zawsze wychodziło to inaczej. Jeden zeszyt do organizacji szkoły, drugi do organizacji zbiórek i harcerstwa, trzeci na bloga, czwarty... I w ten oto sposób na moich półkach są zeszyty z zapisanymi zaledwie kilkoma stronami. Nie poddałam się jednak tak szybko. Na kilku blogach widziałam kalendarz do wydrukowania. Pomyślałam, czemu nie? Wydrukowałam kalendarz wraz z planem tygodnia, listą pomysłów na posty na bloga. Kiedy zaczęłam łączyć ze sobą kartki z każdą minutą wyglądało to coraz gorzej. Nie miałam wtedy dziurkacza więc strony były poszarpane i ciągle wypadały. Kolejny klops. Nie mogło być tak źle. Pewnego razu, będąc w empiku, kupiłam sobie zeszyt z zakładkami. Przez kilka tygodni leżał na szafce i kurzył się. Pomyślałam, że sama spersonalizuje ten zeszyt.


 Stworzyłam takie kolumny. Raczej nie jest to stricte organizer. Na każdy miesiąc daje sobie małe cele do spełnienia. Są one powiązane ze szkołą, samorealizacją i samorozwojem lub innymi rzeczami. Czasem celem jest przeczytanie książki. 
 Później stwierdziłam, że pójdę o krok dalej: kupiłam sobie kalendarz szkolny. Również kupiłam go w empiku za około 20 złotych. Jest wystarczająco dużo miejsca, żeby zapisać nawet kilka sprawdzianów w jednym dniu. Preferuję metodę zapisywania testów, kartkówek czy wyjść klasowych w takim kalendarzu, anie w zeszytach od poszczególnych przedmiotów. Dlaczego? Tak jest łatwiej, a po co utrudniać sobie życie? Na każdej lekcji ten oto kalendarzyk jest na ławce. Gdy wracam do domu wyciągam notesik z plecaka i przeglądam go. Wszystko zorganizowane, w jednym miejscu.
Zaletą takiego kalendarza jest również to, że ma miejsce na adresy, dzięki czemu można zapisać sprawnie i szybko maila do nauczyciela. Jest jeszcze miejsce na notatki. Ja zapisałam tam próg procentowy.




 Podsumowując. Bycie zorganizowanym to nie cecha charakteru, talent czy nie wiadomo co jest to nawyk. Wcześniej nie miałam w nawyku zapisywanie sprawdzianów na lekcjach, nie miałam w nawyku (ani słowniku) czegoś takiego jak organizacja.
Myślę, że potrzeba czasu, motywacji, ale i cierpliwości.

Intagram: @filozofiara
Do zobaczenia!

Witaj listopadzie - return

Witaj listopadzie - return
 Dokładnie rok temu dodałam post, w którym opisywałam co ja to będę robić, jaki to ja mam zawrót głowy, jak bardzo się cieszę... Żaden z moich planów się nie ziścił. Głównie dlatego, że miałam zapalenie krtani (co jest potworne, nie możesz mówić, ledwo co oddychasz, a przy moich problemach z małą wydolnością oddechową to było piekło). Ten listopad również zadaje się mi być zapełniony, nie tylko przez sprawdziany, ale dzieje się mnóstwo niesamowitych rzeczy. W piątek mam wieczór autorski z zajęć pisarskich. Łał. Półtora roku temu już brałam w jednym udział, ale ten wydaje mi się inny. Nie tylko dlatego, że ja i mój blog się zmieniliśmy z biegiem czasu, ale będzie tam więcej ludzi. Nie będą to tylko moi rodzice, rodzice innych uczestników zajęć, ale inni ludzie. ŁAŁ!

W przeciwieństwie do posta sprzed roku - ten ma grafikę. Chcę, żeby każdy post miał grafikę, nawet skromną jak ta. 
 10 listopada wyjeżdżam do Warszawy, gdzie będę tam po raz pierwszy. !3 wracam do Gdańska. Specjalnie biorę aparat, żeby nie robić samych zdjęć telefonem, który nie zawsze uchwyci chwilę. No i przede wszystkim - jakość. Gdy tylko wrócę postaram się jak najszybciej sklecić relacje z tej wycieczki.
 15 listopada w Gdańsku odbywa się spotkanie z Red Lipstik Monster. Chciałam iść rok temu, o czym z resztą pisałam w poście sprzed roku. Niestety nie udało mi się. Ty razem nie poddam się, zrobię z nią zdjęcie, wezmę autograf - choćbym miała tam stać do samego końca, mimo to, że następnego dnia jest szkoła. Phi. Na szczęście mam luźny dzień więc spokojnie mogę odespać. 
 To aż zaskakujące. Rok temu żadne z moich planów skończyły się niepowodzeniem. W tym roku wygląda na to, że cały mój grafik na listopad zakończy się sukcesem.
 Przede wszystkim muszę wziąć się za ponowne pisanie postów. Nie wiem czy będą one regularne, na pewno będzie pojawiać się jeden na tydzień, może więcej, może mniej. Nie chcę na siłę pisać. Przeszłam przez ten miesiąc chwilowe "wypalenie". Muszę wziąć się w garść.
Zapraszam Was na mojego Intagrama (@filozofiara), gdzie będziecie mogli zobaczyć gdzie jestem, co robię lub po prostu wiersze, zdjęcia mojego kota, kaktusów... po prostu możecie mnie zaobserwować.
Do zobaczenia!

Lipster Blog Award #3 - ZNOWU!

Lipster Blog Award #3 - ZNOWU!
 Kabum! I oto ja jestem, powstałam niczym feniks z popiołu (po raz setny). Dziś mam dla Was po raz kolejny raz LBA. Tym razem nominowała mnie Dominika, dziękuję bardzo.
Jeżeli nie czytaliście poprzednich nominacji to teraz macie ułamek sekundy, żeby żałować i możecie szybko przeczytać poprzednie wpisy: Lipster Blog Awards, Libster Blog Awards #2

Jeżeli kogoś to ciekawi, ten baner wykonałam na stronie PicMonkey!
 1. Lubisz czytać? Jaka jest Twoja ostatnio przeczytana książka?
Czy lubię? Oj zdecydowanie. A co do ostatnio przeczytanej książki, był to tytuł "Ponad wszystko" autorstwa Nicol Yoon. Dostałam tę książkę od rodziców na urodziny i nie spodziewałam się, że będzie taka lekka i przyjemna w czytaniu. Gdy już skończyłam tę lekturę pobiegłam do pokoju, gdzie wszyscy siedzieli, i wykrzyczałam zakończenie - nie będę pisać co, ponieważ nie chcę spoilerować.
Później ja jak to ja wybuchnęłam płaczem. Czyli jednym słowem polecam.


 2. Czy chciałabyś tatuaż, jeśli tak wstaw zdjęcie jaki.

Tak, chcę tatuaż. Nie będę wstawiać tutaj zdjęcia, bo prawdopodobnie sama zaprojektuję wzór lub zrobię to z tatuażystą, jest jeszcze możliwość wybrania czegoś z jego portfolio/ katalogu i ewentualnie przerobienia tego.
Prawdopodobnie zmieni mi się jeszcze pomysł i będę chciała inny wzór, ale chcę się trzymać jednej koncepcji i tematu. Na razie nie będę się wypowiadać na temat tatuaży, ponieważ sama nie mam, a nawet nie mogę sobie jeszcze owego zrobić, ponieważ jestem niepełnoletnia.  Ale gwarantuję, że gdy tylko zrobię sobie dziarę napiszę o tym posta.
I nawet jeśli to nie wstawiła bym zdjęcia, ponieważ jest to naruszenie praw autorskich.

 3.Dlaczego postanowiłaś założyć bloga?
Uwielbiam opowiadać tę historię. Jest ona bardzo krótka. Siedziałam przed komputerem, nudziło mi się, a że na informatyce uczyliśmy się jak założyć bloga to zrobiłam to, koniec. Mój blog został założony ze zwykłej nudy, która kiedyś często mi doskwierała. Wydaje mi się to śmieszne. Przeważnie ludzie zakładają blogi, bo chcą coś przekazać innym, dostać darmowe ciuszki lub nawet słyszałam, że z zazdrości. Dopiero później mój blog był dla mnie czymś więcej niż tylko literkami i znaczkami w internecie. Trochę później zaczął być dla mnie odskocznią. Teraz mam plany na coś dużego, jednak to będzie wymagało dużo czasu, poświęcenia i przede wszystkim regularnych postów z mojej strony.

 4. Grasz w gry komputerowe, a jeśli tak to jakie?
Nie gram w gry, są one strasznym pochłaniaczem czasu. Od czasu do czasu razem z koleżanką gramy na konsoli, ale sama z siebie nie odpalę gry. Owszem, czasem mi się zdarza gra na telefonie, a pomijając to, to gdy jestem chora sporadycznie gram w GTA San Andreas.
Czyli ogółem w gry komputerowe nie gra, chyba że jestem chora.

 5. Lubisz swój pokój, co najbardziej ci się w nim podoba?
Tak lubię swój pokój. Najbardziej lubię moje łóżko, ponieważ mam tam mnóstwo poduszek, kocy i w mroźne lub ponure deszczowe dni lubię zatopić się w pierzynie, pić herbatkę i czytać książkę.
To czego nie lubię to brak miejsca. Z roku na rok w szafie przybywa ciuchów, na półce książek, wszystkiego mi przybywa, a miejsca wcale nie jest więcej. Pokój jest mały i mieszkają w nim dwie osóbki - ja i moja siostra.

 6. Jak spędzasz większość wolnego czasu?
Ostatnio odkryłam magiczną sztukę nic nie robienia. To bardzo zależy od mojego dnia, pogody i planów. Potrafię mieć zapracowany cały dzień, a też zdarzają się takie, gdzie nic nie robię, leżę na łóżku i słucham muzyki.

 7. Wakacje w górach czy nad morzem?
Jako, że od urodzenia mieszkam nad morzem i uwielbiam historie moich rodziców o Bieszczadach, wybieram góry.

 8. Wolałabyś cofnąć się do przeszłości i coś zmienić czy poznać swoją przyszłość i czemuś zapobiec?
Gdybym cofnęła się do przeszłości z pewnością doświadczyłabym efektu motyla. Poznanie swojej przyszłości wydaje się równie przerażające. Na pewno nie cofnęła bym się w czasie, więc pozostaje druga opcja. Jednak tutaj również mogłoby pojawić się coś podobnego do efektu motyla.

 9. Jesteś typem samotnika czy raczej kimś kto ma wielu przyjaciół?
Od dzieciństwa byłam typem samotnika, niestety nie z wyboru. Później pomyślałam sobie "ej, a może ja jestem introwertykiem?!".  I okazało się, że tak. Stwierdziłam, że mój charakter jest bardzo bliski opisom introwertyka. Będzie prawdopodobnie inny post o tym, ponieważ jest to, moim zdaniem, ciekawy temat i wiele osób źle go rozumuje. Introwertycy są bardzo uschematyzowani.

 10. Wstaw swoje ulubione zdjęcie.
Gdybym miała się czepiać, to bym uczepiła się, że to nie jest pytanie, ale nie ważne...
Nie potrafię wybrać tylko jednego jednego zdjęcia spośród miliardów czyiś i setki moich. Nie mam nawet swojego ulubione, wszystkie podobają mi się na swój sposób, w większym stopniu, bądź mniejszym.

 11. Jesteś szczęśliwa?
Zależy... Jednego dnia jestem pogrążona w bezkresnej melancholii, a innego skaczę z radości niewiadomo czemu. Potrafię znaleźć 100 powodów, przez które jestem smutna, siedzę w domu i nie rozmawiam z nikim. Ale mogę znaleźć 101 powodów, przez które jestem szczęśliwa.



 W końcu powróciłam. Teraz posty będą pojawiać się regularnie, na prawdę. Planuję dużo postów na wrzesień, innych niż dotąd. Z boku jest ankieta, w której możecie zagłosować. Bardzo was do tego zapraszam, ponieważ to powie mi czy jest sens iść w jakimś kierunku czy stać w miejscu.

Instagram: @filozofiara
Facebook: Filozofiara 
Snapchat: DJKNOWGIRLS (ja snapuje w piątki)
Do zobaczenia!

Start Ü

Start Ü
Czy jedna litera może zmienić czyjeś życie? Trudne zadanie, bo każdy z nas składa się z wielu warstw. Niewyobrażalnego bogactwa, marzeń, decyzji i cech. Te elementy razem tworzą Ciebie - wyjątkową osobę, która ma przed sobą unikalną podróż. Ktoś na drugim biegunie magnesu czeka, aż ją rozpoczniesz. Bo dla Niego liczysz się tylko Ty, Ü

Napis widniejący przy rejestracji, gdzie wszystko się zaczęło...
 Tak zaczęła się moja podróż, na tym obozie. Może i ktoś pomyśli sobie "jak można jechać na obóz chrześcijański?". Może i faktycznie, dla niektórych obraz Boga to starsze panie w moherowych beretach, które odmawiają różaniec. Ale Bóg, którego ja poznałam to zupełnie inny Bóg, to przyjaciel, pocieszyciel, ktoś, kto niezmiernie i bez względnie mnie kocha. Mogła bym wymieniać cechy w kółko i w kółko, jednak wolę Wam opowiedzieć co Bóg zrobił dla mnie na tym obozie i jak rozpoczął moją przygodę.

Każdy uczestnik dostał bransoletkę :)
 Jest to obóz dla młodzieży gimnazjalnej i jak wyżej wspomniałam jest on dla młodzieży chrześcijańskiej, ALE jeżeli jesteś niewierzący, bo trafiłeś tam przez znajomych, nic nie szkodzi, przyjmiemy Cie tam z równie szeroko otwartymi ramionami.
 Ja o Starcie Gimnazjum dowiedziałam się od znajomych z kościoła. Już na samym początku bardzo chciałam jechać (głownie dla tego, że w wakacje na ogół nic nie robię). 
 Jednak zanim jeszcze tam pojechałam, czy zdecydowałam się tam pojechać, pojawiły się wątpliwości. Mianowicie, musiałam wybierać pomiędzy obozem harcerskim, a Startem. I ponieważ na Starcie są ograniczenia wiekowe stwierdziłam raz kozia śmierć! I pojechałam.

...
 Miałam stosunkowo niedaleko, jechałam z Gdańska do Garczyna, a były też takie osoby, co przyjeżdżały z drugiego końca Polski. 
Na miejscy zostałam przydzielona do grupy, której liderem był mój znajomy z kościoła, a konkretniej z młodzieżówki, który gra na basie. Następnie udałam się do domku numer 10. I tu już pojawiły się pierwsze komplikacje. Bowiem po kolacji, gdy wróciłam do domku nie było nikogo (gdy zostałam przydzielana byłam w domku jako pierwsza). Poszłam do kogoś, kto zajmował się tym i poprosiłam o przydzielenie mi innego domku (tak dokładnie, bałam się spać sama...). I trafiłam do domku numer 6. Na początku miałam wątpliwości co do dziewczyn, z którymi miałam spędzić najbliższy tydzień, ale później świetnie się dogadywałyśmy.
 Następnego dnia, rano po śniadaniu w głównym namiocie odbyło się "Dzień Dobry START!". Na początku trochę rozruszaliśmy, tańczyliśmy, był również START Quiz, a po nim uwielbianie Boga. Obóz został świetnie rozpoczęty przez Josha, który mówił o tym, że Bóg tak mocno świeci, że nie ma w nim ani trochę cienia, "nie jest cieniasem" - jak sam powiedział.

Poranny Dzień Dobry START
 O 12 zebraliśmy się w swoich grupach na boisku (to aż zaskakujące, że około 400 osób zmieściło się na boisku do koszykówki).
Na jeden dzień musieliśmy wylosować osobowość. Pierwszy dzień był o tematyce Euro 2016. My wylosowaliśmy Grecję. 
Gdy każda z dwudziestu-sześciu grup miała swoją osobowość biegaliśmy od punktu do punktu, krzycząc "szóstki" (taki numer miała nasza drużyna).
Namalowaliśmy sobie na policzkach i twarzach flagę naszego wybranego kraju. Przy innej stacji musieliśmy powiedzieć jak najwięcej ciekawostek o Grecji, przy jeszcze innej nasz lider musiał wlać nam do ust colę za pomocą pistoletu na wodę. To był naprawdę miło spędzony czas, i w porównaniu do innych dni było bardzo spokojnie. 
 Po fun shake' u poszliśmy na obiad. Przyznam szczerze, może nie był jakoś niesamowicie dobry, ale jak na schronisko dla młodzieży było dobrze.
Od 14.30 do 16 czas wolny, jupi! Było go dosyć dużo, a że nasza grupa miała pierwszą turę mieliśmy tego czasu jeszcze więcej. 
O 16 mieliśmy czas w grupach ze swoimi liderami. Pierwsze spotkanie było bardzo głownie organizacyjne i zapoznawcze.
Po nim o 17.30 warsztaty. Pierwsze było dzielone na dziewczyny i chłopaków. Oni poszli szaleć nad jezioro, a my miałyśmy coś w stylu top model - tyle, że z papieru toaletowego i bibuły.
Kolacja o 18.45. Nie różniła się ona niczym od wszystkich innych kolacji, śniadań czy obiadów. Chociaż raz na ostatni posiłek były zapiekanki. Kolega szepnął mi do ucha, że te zapiekanki mają mięso z gołąbków, które były któregoś dnia na obiad.
Równo o 20 w głównym namiocie odbyło się CELEBRATION. Był to świetny czas, ale to o tym co się działo za chwilkę.
22 była to godzina zabawy, dzikiego i szalonego tańczenia, a mowa o AFTER PARTY! Przyznam, że byłam tam tylko raz, a że nie jestem typem imprezowiczki i zwolenniczką głośnej muzyki to niezbyt mi się podobało. Lecz słyszałam opinie od osób z mojej drużyny i pokoju, że atmosfera była zacna.
I to co wszyscy uwielbiają najbardziej, cisza nocna o 23.45. I tak wyglądał każdy mój dzień. Dosyć schematycznie. Zmieniały się tylko tematy na Dzień Dobry START i na Celebration, no i jeszcze zabawy na fun shake' u, potrawy na obiedzie. 

 Jak wspomniałam wyżej mieliśmy warsztaty. Do wyboru było: taniec/ fitness, sport, wystąpienia publiczne, twoje spotkanie i lider/ przywódca. Ja wybrałam ostatnią opcję. Przyznam się bez bicia, że nie poszłabym na nic związanego ze sportem, a pozostałych  warsztatach nie miałam pojęcia co mnie czeka. Więc wybrałam to, chociaż zawsze myślałam "nie nadaję się na lidera", ale mimo tego zawsze próbowałam się w tym spełniać i robiłam coś co pozwalało mi się rozwijać w tym kierunku.
Na tych warsztatach dowartościowałam się, odkryłam swoje talenty, pasje i powołanie. 
Start dał mi jeszcze więcej niż oczekiwałam. Liczyłam tylko na znajomości, na to, że się bardziej otworzę, a dostałam znacznie więcej. 

Nasi liderzy podczas warsztatów lider/przywódca
 Nie będę Wam opisywać każdego dnia, w następnej części tego postu zobaczycie zdjęcia i przeczytacie to co przeżywałam duchowo.

Ja byłam gdzieś tam, chen daleko, ale jako jedna z nielicznych wyszłam czysta!
Świetna zabawa z kolorowymi proszkami na fun shake' u 
Na tym obozie zdecydowanie mogłam poczuć obecność Boga, był On obecny!
Czas uwielbiania był najlepszym czasem, tylko ja i On...
Podczas uwielbiania śpiewaliśmy świetne piosenki Michała Króla z jego najnowsze płyty "Bohater Nieba".

 Na Start przyjechałam z mieszanymi uczuciami. Nie chciałam tam jechać ze względu na taki ogrom ludzi. Fakt, nie ze wszystkimi musiałam się zaprzyjaźniać, jednak często samo przybywanie w szkole, gdzie jest o połowę mniej osób jest nie raz dla mnie męczące.
 Na Start przyjechałam pusta w środku. Na pewno każdy chrześcijanin czuł coś podobnego. Może to zabrzmieć absurdalnie, ale myślałam o tym, że nie nadaję się to tego, żeby być wierzącą. Myślałam o tym, że nie zasługuję na Bożą miłość, że to nie dla mnie, że trafiło to w moje łapki przypadkiem. 
Już na początku ta pustka została rozwiana, a strach przed tłumem przerodził się w całkiem dobre relacje. Jednak została reszta wątpliwości i złych myśli. 
Tak na prawdę codziennie modliłam się, czy to sama nocą, w wolnym czasie, rano, wieczorem z kimś - to i tak stałam w miejscu. 
I to powoli zmieniło się w czwartek, kiedy na Celebration modliliśmy się o Dary Ducha Świętego. Siedziałam obok chłopaka, który modlił się w jakimś kompletnie niezrozumiałym dla mnie języku. Ja zaś modliłam się z koleżanką, wstałyśmy z kolan i ona cała zapłakana pyta się  mnie "i co, coś poczułaś?". Ja przecząco pokiwałam głową. Później zamiast After Party dalej się modliliśmy. Ona usiadła obok mnie i pyta się "Edzia, a co jeżeli tym razem się nie uda? Jeżeli nie otrzymamy tego Daru". Ja zaczęłam wykrzykiwać UDA NAM SIĘ! A ona dalej "a co jeżeli nam się nie uda, jeżeli tego nie poczujemy?" Ja znów odpowiedziałam UDA NAM SIĘ! "Ale Edzia..." UDA NAM SIĘ, UDA NAM SIĘ, UDA NAM SIĘ, CHOĆ BYM NIE WIEM CO, UDA NAM SIĘ!
Gadałam trochę jak obłąkana. Ale kiedy znów wyszłyśmy na środek, żeby się modlić nić nie poczułam, niczego nie doznałam. Ale zrozumiałam i nauczyłam się jednej rzeczy, mianowicie cierpliwości.
Jeżeli chodzi o wiarę wszystko działo się bardzo szybko, szybko się nawróciłam, zrozumiałam, uwierzyłam, ochrzciłam się. Pomyślałam więc, że skoro Bóg tak szybko zmienił moje życie to niekoniecznie musi szybko podarować mi Dar Ducha Świętego.
 Następnego dnia, w piątek na Celebration była dalsza modlitwa o Dary Ducha Świętego, ale też o problemy, o coś co nas trapiło i o chorych.
W prawdzie nie otrzymałam tego o co się modliłam, ale za to dostałam odpowiedź na pytania, które krążyły mi po głowie od miesięcy.
BÓG JEST DOBRY.

"Tak jak łagodny wiatr zjawiasz się pośród nas, tak jak potężny Król, jesteś tu..."

Instagram: @filozofiara
Snapchat: DJKNOWGIRLS
Facebook: Filozofiara
Następny post w sobotę lub niedzielę!
Do zobaczenia!

(bez tytuły)

(bez tytuły)




Instagram: @filozofiara
Snapchat: DJKNOWGIRLS
Do zobaczenia!

Zakończenie roku harcerskiego 2016

Zakończenie roku harcerskiego 2016
 Zakończenie mojego roku szkolnego przebiegło bardzo pomyślnie. Otrzymałam świadectwo z wyróżnieniem, co było dla mnie wielkim wyczynem - jeszcze do niedawna byłam kompletną łamagą i niczego nie potrafiłam wbić sobie do głowy. A teraz ku mojemu zaskoczeniu zrobiłam wielkie postępy, łał. 
Ale nie o roku szkolnym chciałam dziś napisać, a o roku harcerskim.


 Przez te dziesięć miesięcy nie działo się nic specjalnego w naszej drużynie. Mogę nawet śmiało powiedzieć, że upadała ona. Mieliśmy parę nieciekawych sytuacji, obiecujących planów, które niestety skończyły się klęską. Często nasza drużynowa nie pojawiała się na zbiórkach przez pracę. Jednym słowem było nieciekawie.
Zakończenia roku harcerskiego nie było przez dwa lata z rzędu. 
 Mieliśmy spotkać się w wytyczonym miejscy z plecakami o godzinie 19:00 dnia 24 czerwca. Udaliśmy się do domku, gdzie mieliśmy spać - chociaż snu nie było zbyt wiele... O godzinie około 20:30, gdy się rozpakowaliśmy, poszliśmy do lasu, żeby przygotowywać prezent dla przyszłej drużynowej.
 Musieliśmy przygotować: piosenkę, wierszyk, laurki, bukieciki, wianek z kwiatów i sukienkę.Czas na przygotowanie wszystkiego wynosił koło dwie godziny. Było przy tym mnóstwo zabawy.
 Następnie wróciliśmy, chwilę odpoczęliśmy i szykowaliśmy straszne historie, które w rzeczywistości były śmieszne.
Po upływie trzydziestu minut zaczęła się gra nocna o tematyce "Małego Księcia". Wszystkim bardzo się podobała, chociaż na pierwszy rzut oka ciężko było to stwierdzić. Było grubo po północy, wszyscy chcieli już do łóżek, ale na miejscu czekał na nas stos ogniskowy i kiełbaski.
Jak zwykle rozpalenie ogniska trochę nam zajęło - na całe szczęście nie było mokrego drewna.
Przy płomieniach opowiadaliśmy swoje "straszne" historie.
o około 01:45 położyliśmy się spać.
 Nie przyszło nam zbyt długo odpoczywać. Zostaliśmy brutalnie wyrwani ze snu trochę ponad godzinę później. Wszyscy musieliśmy ubrać się w mundury.
Ja oraz (że tak to ujmę) te starsze osoby poszliśmy do lasu. Dlaczego? Bowiem jedna z harcerek miała ten zaszczyt i otrzymała krzyż harcerski. My staliśmy w różnych odstępach i sprawdzaliśmy jej wiedzę na temat symboliki krzyża, funkcji w drużynie - kto kim jest - jaki numer ma nasza drużyna i tym podobne.
 Na plaży przy pięknym wschodzie słońca Otrzymała ona jedną z najważniejszych odznak harcerskich - krzyż. Sama pamiętam ten dzień. Również byłam zaspana i mało informacji do mnie docierało. Dopiero po zakończonym biwaku dotarło do mnie, że mam krzyż. Tutaj chyba było podobnie...
 Tym jednak się nie skończyło. Odbyło się przekazanie drużyny. Teraz głównodowodzącą jest moja siostra. Nie wiem czy to plus czy minus, ale to miłe uczucie, kiedy ona tam po prostu jest - na zbiórkach, biwakach czy obozach.
 Wszyscy dali jej po bukiecie, laurkę i kartkę z wierszem. na drugi ogień poszedł wianek i sukienka, a piosenka została na deser. Jak można było się spodziewać była ona zabawna i nie mogło zabraknąć wzmianki o wyglądzie z samego rana.
 Wróciliśmy do domku zmęczeni o 4:30 nad ranem. Kadra nas oszczędziła i dała nam spać całe cztery godziny.
 Rano czekały na nas naleśniki z bitą śmietaną i czekoladą. Spakowani i gotowi czekaliśmy na autobus. Pojechaliśmy do innej części Wyspy Sobieszewskiej, a konkretniej do Sobieszewa na festy, który organizował hufiec.
Tam nie było zbyt ciekawie. Harcerze starsi z naszej drużyny musieli stać na punkcie z wiatrówką, a reszta chodziła i korzystała z atrakcji.
 Podsumowując. Wszystko Przebiegło bardzo pomyślnie. Mam nadzieję, że moja siostra dobrze zaopiekuje się drużyną i trochę ją odbuduje.

To tyle, niestety musicie wybaczyć za małą ilość zdjęć, ale wszystkie były bardzo złej jakości.
Do zobaczenia!

Wszystko stało się nowe

Wszystko stało się nowe
 Dziś dla mnie i dla mojej mamy wszystko stało się nowe. To ten właśnie dzień był dla mnie niezwykle stresujący. To był chrzest wiary. Ja nie byłam obserwatorem, byłam chrzczona.

Źródło: KLIK
 Nie pisałam o tym w prost z dwóch powodów: byłam zbyt zestresowana, żeby napisać chociażby literkę. I uważałam to za temat tabu. Wiele osób mówiło mi: Edyta, zacznij pisać o Bogu! Niech on będzie twoją inspiracją, twoim natchnieniem. Wydawało się dosyć łatwe, gdy pisałam próbnie na kawałku papieru. Ale przemierzając internet nie raz napotkałam się na dyskusje dotyczącą tematów religijnych. Gdy tylko padał wyraz Bóg wybuchała wielka kłótnia. Nie chciałam tego na swoim blogu, ale jednocześnie nie pisząc o tym co leżało mi na sercu czułam, że bardzo siebie ograniczam. 
 Po chrzcie pomyślałam: Ej, czemu mam siebie ograniczać w rozwoju przez to, że komuś coś się nie podoba? Bo skoro to mój blog to mam prawo pisać na nim o czym chce, nawet o Bogu. Najwyżej stracę kilku czytelników. Chociaż może wręcz przeciwnie, może ich zyskam. W internecie nie spotykam się zbyt często, żeby ktoś pisał o takich rzeczach. Najczęściej jest to temat tabu. A ja dziś chce obalić te tematy. Ludzie zbyt ograniczają siebie i swoje zdolności przez tematy zakazane. Koniec z tym! 

 Jeżeli chodzi o sam chrzest, to jak mogliście widzieć na grafice powyżej odbył się on 4 czerwca o godzinie 17. Przyznam szczerze, że się stresowałam. Jednak rozmowy z ludźmi mnie uspokajały. Musieliśmy przyjechać na 16 aby nam wszystko omówiono i wytłumaczono. 
Łącznie chrzest brało dziewiętnaście osób.
 Ceremonia wyglądała następująco; pastor zadał nam trzy pytania, było to wyznanie wiary. Następnie byliśmy zanurzani.
Sama do końca nie jestem w stanie opisać swoich wrażeń. Muzyka głośno grała, wszyscy klaskali. Gdybym jednak miała to jakoś nazwać, to uczucie, to czułam ciepło i niewyobrażalny spokój. Jeszcze kiedyś panikowałabym, gdybym była zanurzana do wody, w dodatku do tyłu. Ale tym razem było kompletnie inaczej. Odczuwałam wielkie opanowanie, przed samym wejściem do wody nie panikowałam. Wszystko, że tak napiszę kolokwialnie, odbyło się na luzie.

Źródło: KLIK
Źródło: KLIK
 Po zakończonym nabożeństwie wielka uczta. Jednak zanim wstałam podeszło do mnie mnóstwo osób, znane i całkowicie mi obce, żeby mi pogratulować. Od znajomych otrzymałam małe kwiatki i upominki (czyt. czekolada!).
Wtedy atmosfera zrobiła się niezwykle miła. Dawno się tak nie czułam.
Od teraz wszystko stało się nowe...
Do zobaczenia!

Snapchat: edyta.tito

#Napiszę wam o moim życiu - Buka

#Napiszę wam o moim życiu - Buka
 Jeszcze do niedawna byłabym zawiedziona, że do końca roku szkolnego zostało zaledwie parę tygodni. Na dzień dzisiejszy jestem na tyle zmęczona i moje bolące plecy wołają "chcemy wylegiwać się na plaży!". Niestety moje plecki muszą jeszcze trochę poczekać i wytrzymać. 
Normalnie tak bardzo bym nie narzekała, gdybym nie miała tyle na głowie. Jak wiecie brałam udział w wymianie. I gdy tylko wróciłam do szkoły zaczęło się: "masz do napisania 3 sprawdziany, wiesz o tym?", "a i jeszcze jutro jest kartkówka", "kiedy masz zamiar to napisać?". Jest męczące. Zbliża się koniec roku szkolnego, poprawianie ocen, oddawanie prac na ostatnią chwilę, żeby tylko podwyższyć ocenę. 
 Nie ma co narzekać. W tym miesiącu nie było mnie aż 16 dni w szkole. Ma to swoje plusy i minusy. W momencie, kiedy mam niezły zapiernicz, nie tylko ze szkołą, dostrzegam tylko minusy. Ale leżąc na plaży z zimną lemoniadką będę widziała same plusy mojej ciężkiej pracy.
 Przez duże napięcie i stres myślałam, że nie będę ćwiczyć na lekcjach wychowania fizycznego (w środę na zakończenie dnia mam dwie lekcje z rzędu).
Pani zaprowadziła nas pod kantorek, otworzyła drzwi i mówi: "przez 1,5 godziny macie ćwiczyć, jeśli zobaczę kogoś kto siedzi wstawię mu jedynkę". Od razu z koleżanką rzuciłyśmy się na paletki i lotki do badmintona. Jako że wszyscy poszli na boisko miałyśmy całą wolną salę tylko dla siebie.
Jak pisałam wyżej, była to luźna lekcja, na której bardzo przyjemnie mi się ćwiczyło.
Parę lat temu trenowałam badminton, miło było znów do tego wrócić, przypomniały mi się dawne czasy.
 Wróciłam do domu, prawie skończyłam kolejną książkę i zaczęłam pisać tego posta, a właściwie dokańczać (ponieważ zaczęłam go pisać podczas lekcji). Wyszedł mi on dość chaotycznie.
Myślę, że odrobina chaosu w naszym życiu jest nam potrzebna. Ciężko oprzeć się rutynie, jest ona zbyt pochłaniająca.
 Tydzień temu byłam z moją klasą na kręglach. To wyjście bardzo nad do siebie zbliżyło, było to miłe. Jednak w pewnym momencie podszedł do nas człek w dresie i z uniesionymi ramionami. Zaczął wykrzykiwać dość niemiłe słowa. Niegrzecznie rozkazał nam, bo nawet nie użył słowa "proszę", żebyśmy byli ciszej, ponieważ on z kolegami próbuje wypić piwo i porozmawiać.
To na moment zniszczyło humor wszystkim, nawet nauczycielkom, które całkiem nieźle sobie radziły. Jednak nie na długo. Po chwili znów wszyscy odzyskali ducha rywalizacji i uśmiech na ustach.
 W piątek, również z klasą, wybraliśmy się na Politechnikę Gdańską. Mimo, że byłam tam już kilka razy i kilkakrotnie widziałam to samo to uwielbiam to miejsce. Studenci są bardzo mili (z jednym nawet zrobiłam zdjęcie i pożartowałam). Panuje tam miła i naukowa energia.
 Wczoraj zaś byliśmy, ponownie klasowo, na festynie książki. Parę osób przebrało się za postacie z różnych czytadeł. Ja byłam Niną z powieści Anny Kańtoch "Tajemnica Diabelskiego Kręgu", a moja koleżanka za słynną Bukę z "Muminków" (dzieci wręcz od niej uciekały).


 I oto mój ostatni tydzień (i trochę więcej). Nie miałam pomysłu o czym napisać wiec pomyślałam "czemu by nie napisać czegoś o sobie?". I bum! Napisałam.

 Serdecznie zapraszam Was na mojego Instagrama, gdzie wrzucam zdjęcia różnych rzeczy. Ostatnio się trochę uaktywniłam i planuję codziennie coś dodawać. Więc jeżeli lubicie koty, herbatę i listy to możecie mnie zaobserwować. Nie musicie tego lubić, żeby to zrobić, ale tak czy siak będzi mi bardzo miło.


 To by było na tyle. Od następnego tygodnia posty będą pojawiać się regularnie (przyrzekam). Mianowicie w poniedziałki i czwartki.
Do zobaczenia!

12.02.2016 - Ferie

12.02.2016 - Ferie
 Każdy dzień za każdym wygląda tak samo, jeden od drugiego wyróżnia tylko plan lekcji i ilość sprawdzianów bądź kartkówek. 
Zaczęły mi się ferie zimowe, mam ambitne plany, które przełamią moją rutynę szkolną. Mój poziom energii już dawno się wyładował, a mianowicie wtedy, kiedy jechałam do szkoły.


 To jak wyglądają moje ferie zobaczycie niebawem. Będzie coś nowego i niezwykłego jednocześnie. 
Wiem, że te 2 tygodnie nie będzie tak przyjemne, nie ma śniegu, a więc nie nauczę się jeździć na snowboardzie, ale i tak mogę pójść na lodowisko.

 No, to tyle, Nie chciałam was zanudzać, ale pewnie mi nie wyszło. Zamysł był tylko taki, żeby nie było pustki, w następnych tygodniach posty będą lepsze.
Do zobaczenia!

Libster Blog Awards #2

 Dziś jest ten piękny dzień zwany poniedziałkiem, jaj. Dziś mam supcio pupcio LBA. Dostałam nominacje od kochanej Aravaeny. Pytań jest więcej niż poprzednio - poprzednia nominacja - tak więc zapraszam.

1. Skoro już padło tyle pytań o postaci fikcyjne, z którymi każdy z nas się utożsamia, jaką, według Ciebie, jesteś?
 Gdybym miała wybrać tylko jedną to byłby to niezmiernie ciężki wybór. Jednak po namyślę wybrałabym Ninę z książki Anny Kańtoch "Tajemnica Diabelskiego Kręgu". 

2. Co zawsze Cię wzrusza kiedy tego słuchasz, oglądasz to lub czytasz?
 Kiedy słucham piosenki COMY "100 tysięcy jednakowych miast" wzrusza mnie po prostu tekst. Mam wielki sentyment do zespołu i utworu. Jednak jeżeli chodzi o film najbardziej popłakałam się przy filmie Tima Burtona "Wielkie Oczy"  i "Edward nożycoręki". W jednej, jak i drugiej produkcji jest coś innego. Filmy Tima mają to do siebie, że mają pewien charakter. Przy książce ostatnio ciężko mnie rozczulić. Pamiętam książkę "Lessie wróć" ona głęboko zapadła w mojej pamięci. 

3. Gdyby dane było Ci wybrać uniwersum, w którym miałabyś/miałbyś spędzić resztę życia, co byłoby Twoim wyborem?
 Gdybym miała taką możliwość byłaby to moja wyobraźnia. Jest to połączenie wszystkich seriali, które przeczytałam i wszystkich przeczytanych przeze mnie książek. No i oczywiście moja chora wyobraźnia.

4. Gdybyś miał(a) spędzić resztę życia z postacią fikcyjną, kto by to był (możesz wybrać tylko jedną)?
 Kucze, serio, tylko jedna? Byłby to Will z serii książek "Tunele".

5. Lądujesz na bezludnej wyspie. Masz ze sobą scyzoryk, kartkę papieru i ołówek. Co zrobisz najpierw?
 Według zasad surwiwalu powinnam najpierw rozpalić ogień. Więc nazbierała bym drewna, kartkę poświęciła na rozpałkę (chociaż nie wiadomo jak duża jest ta kartka, no i jak gruba z resztą też nie). A ołówkiem narysowała bym na kamieniu buźkę i nazwała go bogdan (jak moja kostka). I dalej żyłą bym długo i szczęśliwie z moim kamyczkiem.

6. Co ostatnio rozśmieszyło Cię tak bardzo, że ciężko było Ci złapać oddech?
 Patrząc na moich znajomych, klasę i na to jak spędzamy czas to co chwilę są takie sytuacje. Ale ostatnio znalazłam filmik z serialu The Walking Dead. Co prawda widziałam go już wcześniej, jednak niedawno sobie o nim przypomniałam. Jeżeli ktoś nie zna serialu to bardzo polecam, tylko w ostatnich sezonach trzeba być odpornym na dużą ilość flaków.

7. Masz wybór pomiędzy talentem do rysowania, pisania i śpiewania. Na co się zdecydujesz?
 Nie chwaląc się rysować umiem. Może nie jest to niezwykle wysoki poziom, ale ważne, żeby sprawiało mi to radość. Mój głos jest bardzo niski, a że większość piosenek ma wysokie tony to wychodzi na to, że nie umiem śpiewać, ale to przebolewam. Gdy pierwszy raz przeczytałam to pytanie pomyślałam sobie "chcę mieć talent do pisania", ale z drugiej strony wyszło by na to, że tak o by się pojawił. Było by to smutne, ponieważ to trochę jak iść do sukcesu po trupach lub na skróty. Wolę nie wybierać nic i sama zapracować na swój sukces.

8. Jakiej postaci chcesz zrobić cosplay?
 Zrobiłam już cosplay Raven z Młodych Tytanów, na sylwestra, niestety zdjęcie gdzieś się zagubiło. Z koleżanką marzy się nam odtworzenie Dipper' a i Mabel z Wodogrzmotów Małych. Chciałam też spróbować którąś postać z Pory na Przygodę.

9. Jaki język chcesz znać perfekcyjnie?
 Któryś z języków skandynawskich lub włoski. Chcę się w przyszłości wyprowadzić do któregoś z krajów łosi lub do Włoch. jednak wiem, że chociaż by szwedzki jest bardzo trudny, uczyłam się go przez pół roku - co prawda sama - i pamiętam tylko jak jest ośmiornica.

10. Do jakiego kraju chcesz pojechać?
 Jak wspomniała wyżej marzy mi się Szwecja lub Italia. Ostatnio w Szwecji byłam 2012 roku w moje urodziny, zakochałam się w tym kraju. Najpiękniejsza była dla mnie flora i fauna. Kiedy pojechałam do Włoch (co było we wrześniu ubiegłego roku) spełniłam swoje marzenia, żeby zobaczyć na żywo koloseum. Jednak zafascynowałam się tym krajem już wcześniej, kiedy w naszej szkole było kółko, gdzie uczyliśmy się właśnie tego języka. 
Nauczycielka powiedziała, że mam predyspozycje do władania tym językiem, tak zaczęła się moje fascynacja tym krajem.

11. Kim chcesz być w przyszłości?
 O tym możecie poczytać w poście "Kim ja będę?". Jest on z 22 października, ale nadal mam wątpliwości co do mojej przyszłości. Od jednych słyszę, że nie warto, że powinnam cieszyć się życiem, a nie martwić o zawód. Jednak czasy się zmieniają i za 10 lat może być zapotrzebowanie na ludzi, którzy piszą blogi lub na ludzi, którzy potrafią tylko kopać rowy. To jest najbardziej przerażające w przyszłości, ale coś co jeszcze bardziej mnie przeraża to to, że nie będzie żadnej przyszłości i najważniejsze będzie przetrwanie...

Na dziś to tyle. Posty będę ukazywać się w poniedziałki, środy, piątki i niedziele. Myślę, że was nie zanudziłam.

Do zobaczenia!

O co chodzi?

 Hej! Jak pewnie dało się zauważyć nie pojawiły się posty w poniedziałek i czwartek. Ciężko mi to wszystko napisać (szczególnie do obcych osób w SIECI!), więc powinna wystarczyć wam informacja, że źle się czuję. Po za tym, w tym roku wzięłam się za duże przedsięwzięcie, które może odmienić całe moje życie i przyszłość, nie tylko moją, ale i bloga. W związku z tym na razie oszczędzę się do jednego posta tygodniowo. Później z czasem zobaczę czy będę w stanie pisać coś więcej. 
 Co prawda zbliżają się urodziny bloga i pamiętam, że chciałam dodawać 3-4 posty tygodniowo, żeby zwiększyć aktywność, ale wiele się zmieniło od czasu, kiedy to planowałam. Posty będą pojawiały się w każdy poniedziałek.
Do zobaczenia!

Wesołych Świąt!

 Chciałabym w dniu dzisiejszym złożyć wam wszystkim dużo szczęścia, zdrowia, spełnienia najskrytszych marzeń, i żebyście byli sobą. 
Ciepłej atmosfery rodzinnej dziś podczas kolacji jak i przez cały rok. Żadnych kłótni z rodzicami, rodzeństwem, chłopakiem, dziewczyną i przyjaciółmi.
No, i żebyście zostali moimi stałymi czytelnikami.
 Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i pijanego sylwestra (nie doslownie "pijanego").

Wyniki konkursy świątecznego!

 Nastał ten dzień (spóźniony) kiedy są już wyniki. Po długim namyśle zdecydowałam. wybór był przyznam ciężki, ale myślę, że zdecydowałam dobrze.
1 miejsce - Natalia B.
2 miejsce - Sophie Art
3 miejsce - Ola M.
Prace były wspaniałe, cudownie czytało się listy i oglądało rysunki.
Proszę aby zwycięzcy napisali mi swoje adresy w celu wysłania nagród.
Jeszcze raz gratuluję wszystkim!

Konkurs świąteczny!

 Pamiętam mój pierwszy konkurs na blogu. Zrobiłam go dokładnie 28 lutego - czyli mój blog istniał 28 dni...
Nagrody były do bani, a zadanie wysłały tylko dwie osoby. Jednak ten konkurs jest inny. Jest on wyjątkowy, ponieważ organizuję go na święta.
~A więc, przejdźmy do zasad:
- Pracę należy wysłać do 14 grudnia 2015 roku do godziny 23:59 na e - mail: opetana.muffinka@gmail.com lub na moją stronkę w wiadomości prywatnej,
- Miło będzie jeżeli polubicie mój fanpage na Facebook' u Tito Art oraz zaobserwujecie mojego bloga (o ile jesteście stałymi czytelnikami i mój blog wam się podoba),

~Temat:
"Mój świąteczny list do Świętego Mikołaja".
Nie musicie napisać tam, że pragniecie gry, konsole, książki, telefon lub po prostu materialne rzeczy. Może być to coś czego od zawsze pragnęliście. Druga połówka, najlepszy przyjaciel czy po prostu wsparcie drugiej osoby. Po za wypisaniem swoich zachcianek od wielkiego czerwonego ludka trzeba uzasadnić swój wybór. - Tak, musiałam trochę utrudnić zadanie.
Drugi temat to:
"Magia świąt"
Tutaj jest duże pole do popisu. Możecie:
* Napisać opowiadanie - max. 2,5 strony w wordzie, dowolna czcionka i rozmiar.
* Zrobić zdjęcie - powinno być dobrej jakości ;)
* Narysować rysunek - dowolna forma, technika, rozmiar (ważne, żeby skan/ zdjęcie miało dobrą jakość).
* Sztuka przestrzenna - rzeźba, kolaż, quilling, decupaqe, maskotki z filcu. Czyli wszystko co ręcznie robione.
Warunek jest jeden, musicie pokazać, że Boże Narodzenie to cudowne święta. Możecie pokazać jak się do nich przygotowujecie, jak jecie pierniki lub wasz pupil leży wśród lampek na choinkę. Interpretacja jest dowolna, możecie zrobić dosłownie wszystko - o ile będzie związane ze świętami.

Wyniki zostaną ogłoszone następnego dnia - czyli 15 grudnia 2015 roku.
Zwycięzcy zostaną poinformowani drogą mialową, na blogu i mojej stronie pojawi się post z listą zwycięzców. Będą oni zobowiązani do napisania mi adresu w ciągu 2 dni (w celu podania adresu, żebym mogła wysłać nagrody). Jeżeli tego nie zrobią wybiorę innych zwycięzców.

A teraz coś na co wszyscy czekali, nagrody.

1 miejsce - lampion na świeczkę, kartka z życzeniami - zrobiona przeze mnie -, drobne słodycze i rysunek narysowany przeze mnie.
2 miejsce - lampion na świeczkę i kartka z życzeniami.
3 miejsce - kartka z życzeniami i drobne słodycze.

+ Przewiduję małe wyróżnienia. 

Konkurs organizuję tak wcześnie, ponieważ chcę, żeby nagrody doszły przed świętami. Na pewno będzie to dużo przyjemniejsze niż, gdyby zwycięzcy dostali je dopiero pod koniec grudnia.

Powodzenia i niech los wam sprzyja!
Copyright © 2016 Filozofie do kotleta... , Blogger